Chwilka modlitwy z kaplicy relikwii, zaglądnięcie na dziedziniec, odkupienie zagubionych na wakacjach "dyszek" i już schodziliśmy w dół.
Mimo atakującej grypy i SyndromuDniaNastępnego, udało nam się pokonać trasę tam i z powrotem do Emeryka choć zajęło nam to 2.20 h bez M&Msów ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz